Projekt Kolumba cz. 9

Na świadka wyciągnięto Arystotelesa, ponieważ ten powiedział, że przy małej objętości kuli ziemskiej bardzo być może, że istnieje połączenie lądowe w strefie gorącej pomiędzy Indiami a wybrzeżami atlantyckimi. Do tego dołączyła się jeszcze zachęcająca uwaga Alliacusa, że z pomyślnym wiatrem można w niewiele dni przepłynąć przestrzeń pomiędzy Hiszpanią a wschodnim brzegiem Azji, za co miał jakoby ręczyć filozof Seneca. Utwierdził jeszcze Kolumba w tern mniemaniu ustęp z pewnej apokryficznej księgi Ezdrasza, gdzie się mówi, że masy lądowe są sześć razy większe od mórz. Nie brał wszakże Kolumb tego powiedzenia dosłownie, gdyż aż do śmierci trzymał się w tym względzie obliczeń Marinusa z Tyru.

Nie pogardzono nawet źle zrozumianym ustępem Strabona, który powiedział tylko, że w starożytności nie udawało się opłynąć oceanu tylko z powodu jego niegościnności. Wspominał też geograf z Amazyi o poglądzie genialnego Eratostenesa, że można by płynąć z Hiszpanii do Indii pod szerokością geogr. Rodosu lub Chin, gdyby nie stawała temu na przeszkodzie wielka rozległość azjatyckiego morza, gdyż zamieszkana ziemia zajmuje tylko trzecią część powierzchni tego oceanu. „Zamieszkaną ziemią, dodaje Eratostenes, nazywamy tylko tę część świata, w której mieszkamy i którą znamy. Może być jednak w umiarkowanej strefie i druga, a nawet więcej zamieszkanych części świata, i to właśnie w pobliżu stopnia szerokości geogr. Thinae, gdzie on przechodzi przez ocean atlantycki. Na szczęście o tym genialnym przeczuciu Aleksandryjczyka, że pomiędzy Azją a Europą istnieje ląd stały, Kolumb nie wiedział, lub też nie zważał na nie, wszelka myśl bowiem o przeprawie przez Atlantyk musiałaby upaść, gdyby odległość brzegów Europy od Azji, jak podał Eratostenes, wynosiła blisko 240 stopni geogr. długości.