Projekt Kolumba cz. 17

Istnienie wysp i lądów na dalszych przestrzeniach Atlantyku przypuszczało także i wielu portugalskich marynarzy, którzy zwiedzali morze poza Azorami. Tak pewien mieszkaniec Madery, Antonio de Leme, w podróży swojej sto mil morskich na zachód, sądził, że spostrzegł trzy wyspy. Ludzie z wysp Kanaryjskich i Azorskich zapewniali, iż każdego roku widzieli wynurzające się na zachodzie wyspy. Pewien marynarz z Palos, który brał udział w odkryciu Flores, uwiadomił Kolumba, że wprzejeździe z Azorów do Cap Clear w Irlandyi natrafił na spokojne morze, choć silnie wiało z zachodu, z czego wnosił, że zapewne zachodnie masy lądowe osłabiały działanie burzy. Inny sternik z Puerto de Santa Maria zapewniał, że w podróży do Irlandyi widział na zachodzie kraj, który mu się wydawał być częścią Tataryi. Drugi marynarz Pedro Yelasco, który także jeździł do Irlandii, potwierdził to zeznanie z dodatkiem, że uważał to wybrzeże za kraj, o którego odkrycie kusił się niejaki Hernan Dolinos. Tak przygotowane były umysły do przyjęcia wielkich rzeczy od czasu, jak corocznie powiększał się promień opisujący znaną część Atlantyku! Jak łatwo więc u najwcześniejszych osadników Nowego świata mogła znaleźć wiarę niesprawiedliwa baśń, że już dawniej jakiś okręt, płynący z Madery do Anglii, zwiedził Amerykę, i że sternik tego okrętu, umierając na rękach Kolumba, pozostawił mu swój dziennik okrętowy i swoje mapy.